W pogoni za falą

Stosunkowo nowym sportem wodnym, który nie doczekał się niestety polskiej nazwy jest bodyboarding. Jest nieco zbliżony do surfingu i tak jak on wymaga fal.

Główna różnica polega na tym, że deska do bodyboardingu ma dużo mniejszy rozmiar i pływa się na niej leżąc, z opartą klatką piersiową, przytrzymując ją dłońmi po bokach. Chociaż niektórzy wolą podpierać się na jednym kolanie. Deska zbudowana jest z lekkiej i elastycznej pianki, co ułatwia sterowanie nią. Występuje w wielu rozmiarach i stopniach miękkości, dzięki czemu można ją łatwo dobrać do własnych potrzeb i upodobań. Jeszcze jednym elementem, który odróżnia tę dyscyplinę od surfingu są płetwy. Używając ich, można się łatwiej rozpędzić, by dogonić falę.

Wyróżnia się dwa style: boogieboarding i bodyboarding. Pierwszy polega na płynięciu z falą w kierunku brzegu, drugi to korzystanie z niej w sposób, w jaki robią to surferzy, czyli w poprzek, co pozwala na wybijanie się z jej szczytu. Bodyboarding wymaga większych umiejętności, podczas gdy boogieboarding przeznaczony jest dla każdego.